Każdy model Hall’a osiąga zawrotne ceny i jest trudny do zdobycia, ale mieliśmy szczęście pozyskać M1836 (datowany 1839) w doskonałym stanie. Przewód lufy był idealny, a na lufie i zamku pozostało dużo oryginalnego, brązowego lakieru [bruniry?].
Karabinek M1836 ma ciekawie przesunięte tylne i przednie przyrządy celownicze. Podczas strzelania na 50 yardów, autor stwierdził, że przestrzeliny układają się lekko na lewo.
Być może w tym miejscu nie byłoby źle ostrzec czytelnika. Karabiny i karabinki kawaleryjskie Hall’a są cennymi zabytkami kolekcjonerskimi. Zależnie od stanu i modelu, ceny osiągają ponad $3,000, więc nie zaleca się nadmiernej ich eksploatacji . Zanim ktoś zacznie strzelać z oryginalnej broni koniecznym jest oddanie jej kwalifikowanemu rusznikarzowi, aby upewnić się, że jest ona w odpowiednim stanie.
Sprawdzając wylot lufy, jej wlot i komorę naszego testowego egzemplarza mikrometrem, odkryliśmy, że ich wymiary to odpowiednio 628,. 642 i. 670 cal. Stosownie do tego zostały zrobione patrony, użyto kuli kalibru .630 i 70 granów czarnego prochu o granulacji ffg, wszystko zawinięte w szarym papierze i przewiązane czerwono-białym sznurkiem (wiem, wyglądało to ciotowato, ale nic nie mogłem poradzić). Zabraliśmy ze sobą dla urozmaicenia również kilka ładunków buck and ball [nie wiem jak to jest po naszemu, w takim ładunku przed właściwą kulą umieszcza się trzy loftki mniejszego kalibru], składających się z trzech śrucin .31 umieszczonych przed kulą.
Broń została załadowana według komend z 1837 Carbine Manual or Rules for the Exercise and Maneuvers for the U.S. Dragoons . Wymagało to otwarcia zamka, odchylenia wylotu do góry, odgryzienia dupki patrona i wsypania prochu, następnie wciśnięcia owiniętej w papier kuli, która została wciśnięta palcem tak daleko na ile to było możliwe. Wtedy blok został zamknięty, kurek podniesiony na pierwszą pozycję i kapiszon CCI nr 11 założony na kominek..
Większe kominki muszkietowe nie były używane w Hall'ach aż do wprowadzenia modelu M1842. Nasza '36-ka ma kominek pełen gracji z wydłużonym stożkiem, bardziej spotykany w sportowej niż wojskowej broni. Stwierdziliśmy podczas procesu odpalania, że współczesne kapiszony mogą nie być tak mocne jak dawne, wypełnione piorunianem rtęci, ponieważ niejednokrotnie musieliśmy powtarzać próbę, aby iskra znalazła drogę do komory, poprzez nieco przydługi otwór zapałowy.
Strzelanie z '36-ki to absolutna radość. Zauważono tylko niewielki przedmuch gazów, a karabinek był najwygodniejszą odtylcówką z jakiej kiedykolwiek strzelałem. Celność była niezwykła jak dla gładkiej lufy, na 50 yardów karabinek był w stanie umieścić większość swoich kulek w 12 calowym polu. Mieliśmy również bardzo zadowalający procent trafień z wolnej ręki do umieszczonego na 100 yardach gongu.
Za wyjątkiem problemów z kapiszonami, niezawodność była doskonała i broń mogła być odpalona kolejno wiele razy, bez konieczności czyszczenia. Czarnoprochowy nagar nie wpływał zbytnio na poszczególne czynności. Zauważyłem jednakże, że gdyby strzelec nie był uważny, istnieje możliwość rozsypania prochu pomiędzy łoże i zamek, co uczyni zamykanie bloku trudnym i może spowodować uszkodzenie drewna gdyby dość prochu nagromadziło się i zostało odpalone przez główny ładunek.